gadam-do-kota blog

Twój nowy blog

***

6 komentarzy

Ciągle się ostatnio zastanawiam, czy ze mną rzeczywiście jest trudno wytrzymać, czy to kwestia ograniczeń i obaw osób, które twierdzą, że nie wytrzymują. Trudno jest mi sobie wyobrazić radykalną zmianę czegoś, co jest nieodłączną częścią mojej osobowości – i czy nawet jeśli teoretycznie by się tak stało, czy nadal byłabym to ja? Czy chodzi o to, by ludzie akceptowali mnie taką, jaka jestem, czy kogoś, kim ich zdaniem powinnam być? 

Niedawno trafiłam na jakimś forum na ciekawy moim zdaniem wątek – „Na co lubisz patrzeć?” Wychodzi na to, że lista pozytywnie działających na mnie widoków jest dość długa.

Oczywiście lubię patrzeć na koty, koty i jeszcze raz koty – te stworzenia chyba najbardziej odpowiadają mojemu poczuciu estetyki spośród wszystkich znanych mi gatunków :) Także na nocne, pogodne, rozgwieżdżone niebo, odblask światła latarni ulicznych na liściach drzew w nocy oraz efekt „szyb niebieskich od telewizorów” (ktoś pamięta tę piosenkę?)- gdy wieczorem patrzy się z zewnątrz na okna pokojów, w których ktoś włączył telewizor przy zgaszonym świetle, powstaje taka niebieskawa poświata. Lubię obserwować światła i neony dużych miast w nocy, zwłaszcza widziane z pewnej wysokości (np. z perspektywy balkonu). W ogóle noc jest moją ulubioną porą. Ale lubię też patrzeć na mgłę i kropelki rosy na liściach i źdźbłach trawy o świcie. Niestety, wstawanie o takiej porze przekracza moje możliwości, więc nie oglądam takich widoków  zbyt często, ale czasem mi się zdarza PRZED położeniem się spać ;) Fascynują mnie też stare, tajemnicze zdjęcia przedstawiające miejsca i osoby, których już nie ma oraz realistyczne obrazy z dawnych stuleci, przedstawiające z fotograficzną dokładnością szczegóły wyglądu, stroju i otoczenia ludzi z tamtych czasów. 

I jeszcze jedno, co może niektórym wydać się dziwne albo nudne – lubię obserwować na ekranie komputera, jak defragmentuje się dysk albo jak pobiera się plik za pomocą jakiegoś programu dzielącego pliki na części. Chodzi mi o to graficzne przedstawienie kresek bądź kropek wypełniających stopniowo puste miejsca – nie wiem dlaczego, ale jakoś mnie to uspokaja :)

…. chce mi się pisać, gdy mam świadomość, że prawie nikt tego nie czyta. Muszę gdzieś tego bloga (ten blog? nigdy nie wiem) rozpropagować, dać linki czy coś. Będzie więcej czytelników, będzie większa motywacja do pisania. 

I co z tym zrobić? Z jednej strony jestem w jakimś stopniu konformistką z natury, z drugiej – pewne moje poglądy, postawy i zainteresowania skazują mnie z góry na nonkonformizm. Wychodzi na to, że jestem zbyt nonkonformistyczna dla konformistów i zbyt konformistyczna dla nonkonformistów. Jednak w odróżnieniu od niejakiej K. N. nie umiem powiedzieć „Spróbuj się domyślić, gdzie to mam” :] Bo nie mam. Nie pasuję ani do tych, ani do tych, ani w tę, ani we w tę….

Mało tego. Często trafiam na ludzi, dla których to, co kiedyś było przejawem nonkonformizmu, stało się normą. Moje dość konserwatywne zapatrywania w niektórych kwestiach wydają im się dziwne, a nawet problematyczne. W rezultacie jestem osamotniona z poglądami, które jeszcze niedawno wydawały mi się dość mainstreamowe.

Niedawno widziałam taki ciekawy demotywator – „Nieważne, ilu ludziom się podobasz, ważne jakim”. Bardzo trafne stwierdzenie, ale zakłada z góry, że ludzie, którzy są w stanie cię zrozumieć i zaakceptować takim, jaki jesteś, jednak istnieją. Tymczasem odnoszę wrażenie, że nawet osoby, które znają mnie dość dobrze i od dawna, rozumieją mnie może w 50%.

…. durnych stereotypów na temat kobiet. Zobaczyłam ostatnio taką reklamę: „Przeglądarka specjalnie dla kobiet, bądź na bieżąco z plotkami i modą”! I oczywiście patronat m.in. fotki.pl i Plotka :(  A jaka to przeglądarka? No oczywiście, coś, co w pewnych kręgach nazywane jest „Exploderem”, a czego istnienie na moim komputerze, wobec niemożności definitywnego wywalenia, już dawno wyparłam ze świadomości :] Na domiar złego strona promująca przeglądarkę jest RÓŻOWA. Rozpacz i zgroza. Nie wiem, skąd twórcy strony biorą informacje na temat gustów i zainteresowań kobiet – myślą, że po Polsce chodzą same puste Jole Rutowicz? Nie przychodzą mi nawet do głowy żadne sensowne komentarze. Nie jestem różową słitaśną debilką.  Bleh. 

….. wręcz bardzo nie lubię, gdy ludzie w moim towarzystwie gadają o czymś, o czym nie mam bladego pojęcia i nie mogę się włączyć do rozmowy w sposób kompetentny :]

Mam na to tylko jeden komentarz :)

Antywalentynka :)

….. ci wszyscy idioci, którzy chwalą się, jak bardzo nienawidzą kotów? I jeszcze się tym ekscytują, jakby to było coś pozytywnego. Nie wiem, może to są ludzie z odchyłami na punkcie nieograniczonej władzy nad innymi stworzeniami i nie mogą znieść, że niektóre z nich nie są im ślepo posłuszne? Podobno Hitler, Stalin i Dżyngis Chan nie znosili kotów – to chyba czegoś dowodzi :] Jeśli jeszcze raz przeczytam durną wypowiedź o „tych fałszywych kotach, które się nie przywiązują do właścicieli”, to znajdę autora, odgryzę mu głowę i napluję do środka. 

Wbrew pozorom, nie będzie kulinarnie. Po prostu, poza tym miejscem, udzielam się także w …. zupie (czyli soup.io). Nie oznacza to wyprowadzki. Tu będę zamieszczać dłuższe notki, natomiast zupa jest lepsza do dawania znaku życia na szybko oraz gromadzenia różnych ciekawych rzeczy, na które można trafić w trakcie grzebania w necie. Zwłaszcza, że dodawanie zdjęć i obrazków jest błyskawiczne i banalnie proste, nie trzeba dodatkowego hostingu, logowania się do panelu ani znajomości HTML. Dobre miejsce dla leniwych lub zajętych, którym się nie chce dużo pisać, a chcą od czasu do czasu dać sygnał przy pomocy czegoś, co im się podoba lub odzwierciedla ich stan ducha. 

Moja waza z zupą ;) jest tutaj: stargazer.soup.io (nie wiem dlaczego nie mogę dać normalnego linka, wychodzi nazwa tego bloga łamana przez link i w rezultacie prowadzi donikąd). 

plan

2 komentarzy

1. Znaleźć sobie jakieś miejsce w sieci, w którym sporo się dzieje, są jacyś ludzie i gdzie nie będę miała poczucia, że wszystkim poza mną odechciało się udzielać.  

2. Przypomnieć sobie, że istnieje życie pozainternetowe i stopniowo przełamywać strach przed nim. 
3. Częściej rozmawiać z ludźmi, którzy naprawdę mnie rozumieją, a rzadziej z tymi, którzy nie umieją lub nie chcą podnieść mnie na duchu ani dowartościować. 

  • RSS