Znowu dawno mnie nie było. Przez ten czas zdążyłam się nieco postarzeć i tym razem rocznica byla okrągła. Trudno mi się do tego przyzwyczaić, mimo że wiele osób mówi, że teraz to dopiero zaczyna się życie ;) I niestety – za każdym razem, gdy widzę przyrost na liczniku, narasta też pewien zadawniony kompleks. I sama nie wiem – czy tak naprawdę marzę o byciu normalną, czy też bardziej o byciu postrzeganą jako normalna….

A propos normalności względnie jej braku – ostatnio było jak w starym kawale, mianowicie poszła baba do …. psychologa. I usłyszała, że …. ogólnie rzecz biorącv nie jest z ną tak źle jak myślała. Można powiedzieć, że pewne rzeczy oddemonizował. Okazuje się, ze zadziałał u mnie dość typowy mechanizm i gdyby kogoś innego umieścić w takich samych okolicznościach, byłoby z nim bardzo podobnie. Wiem, że nie chodzi w tym wszystkim o przyklejanie sobie etykietek, mam elementy zespołu stresu pourazowego, osobowości unikającej oraz pewne skłonności do zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Nie zdziwiło mnie to specjalnie, bo kiedyś trafiłam na charakterystykę osobowości unikającej i jakby czytałam o sobie. Dostałam pewne zalecenia do realizacji i aż trudno mi uwierzyć, ze takie coś może zadziałać. Mianowicie; 
- mam znaleźć jakąś pasję, którą mogłabym się zajmować w grupie; psycholog sugerował zajęcia sportowe, ale ja do sportu to jak pies do jeża; no ale nic, myślę, 
- mam ćwiczyć…. żonglowanie (sic!); to podobno poprawia koordynację półkul mózgowych czy coś w tym rodzaju, już nie pamiętam, jak to sformułował, 
- mam się przestawiać na wcześniejsze wstawanie i chodzenie spać – i tu jest chyba największy problem, bo byudzi to we mnie wewnętrzny opór; do tego, co sugerował  - wstawanie o 6 i chodzenie spać o 10 – w życiu nie dojdę, bo dla mnie dopiero o 10 wieczorem zaczyna się życie, ale przynajmniej próbuję wstawać o 9-10, a nie w południe ;)
I jeszcze jedna istotna rzecz. Ten psycholog ma skrajnie odmienne podejście niż ten, do którego chodziłam trzy lata temu. Nie widzi przyczyny wszystkich moich problemów w jednej sprawie. „Seks Pani nie uleczy. Jeśli spotka Pani kogoś, przy kim poczuje się Pani pewnie i bezpiecznie, komu Pani zaufa, to może się pojawić i gotowość na seks. Są osoby, które nie potrafią tego oddzielić i Pani z pewnością dfo takich należy”. I to do mnie trafiło,