Niedawno trafiłam na jakimś forum na ciekawy moim zdaniem wątek – „Na co lubisz patrzeć?” Wychodzi na to, że lista pozytywnie działających na mnie widoków jest dość długa.

Oczywiście lubię patrzeć na koty, koty i jeszcze raz koty – te stworzenia chyba najbardziej odpowiadają mojemu poczuciu estetyki spośród wszystkich znanych mi gatunków :) Także na nocne, pogodne, rozgwieżdżone niebo, odblask światła latarni ulicznych na liściach drzew w nocy oraz efekt „szyb niebieskich od telewizorów” (ktoś pamięta tę piosenkę?)- gdy wieczorem patrzy się z zewnątrz na okna pokojów, w których ktoś włączył telewizor przy zgaszonym świetle, powstaje taka niebieskawa poświata. Lubię obserwować światła i neony dużych miast w nocy, zwłaszcza widziane z pewnej wysokości (np. z perspektywy balkonu). W ogóle noc jest moją ulubioną porą. Ale lubię też patrzeć na mgłę i kropelki rosy na liściach i źdźbłach trawy o świcie. Niestety, wstawanie o takiej porze przekracza moje możliwości, więc nie oglądam takich widoków  zbyt często, ale czasem mi się zdarza PRZED położeniem się spać ;) Fascynują mnie też stare, tajemnicze zdjęcia przedstawiające miejsca i osoby, których już nie ma oraz realistyczne obrazy z dawnych stuleci, przedstawiające z fotograficzną dokładnością szczegóły wyglądu, stroju i otoczenia ludzi z tamtych czasów. 

I jeszcze jedno, co może niektórym wydać się dziwne albo nudne – lubię obserwować na ekranie komputera, jak defragmentuje się dysk albo jak pobiera się plik za pomocą jakiegoś programu dzielącego pliki na części. Chodzi mi o to graficzne przedstawienie kresek bądź kropek wypełniających stopniowo puste miejsca – nie wiem dlaczego, ale jakoś mnie to uspokaja :)