Ciągle się ostatnio zastanawiam, czy ze mną rzeczywiście jest trudno wytrzymać, czy to kwestia ograniczeń i obaw osób, które twierdzą, że nie wytrzymują. Trudno jest mi sobie wyobrazić radykalną zmianę czegoś, co jest nieodłączną częścią mojej osobowości – i czy nawet jeśli teoretycznie by się tak stało, czy nadal byłabym to ja? Czy chodzi o to, by ludzie akceptowali mnie taką, jaka jestem, czy kogoś, kim ich zdaniem powinnam być?