gadam-do-kota blog

Twój nowy blog

mały update

2 komentarzy

To już chyba kiedyś było, ale chyba na innym blogu. Tak teraz wyglądam, i nawet sceneria dość podobna, z wyjątkiem gitary, której nie posiadam :)

  )Meez 3D avatar avatars games

… i odpoczynku :) Braku nerwów, stresów i nieoczekiwanych zmian. Tego życzę wszystkim i sobie samej :)

Image and video hosting by TinyPic

Tak wygląda Młody:
Image and video hosting by TinyPic

A ja wyglądam jak… pół twarzy zza kota ;)
Image and video hosting by TinyPic

Towarzystwo przyjaźni międzykociej:
Image and video hosting by TinyPic

Człowiek jest drzewem
po którym wspina się kot
świat kocią zabawką

Wiem, że liczba sylab się lekko nie zgadza, ale  dość trudno się wpasowac w wymogi formalne – dlatego PRAWIE jak haiku  ;) Oto moje odczucia po wzięciu nowego kotka. Na razie uprawia wspinaczkę po moich nogach i dzikie nocne galopady po mieszkaniu. Zdjęcia być moze wkrótce.

wygląda na to….

4 komentarzy

… że niedługo będę gadać do dwóch kotów :) Planowany nowy kot, zwany roboczo Młodym lub Ogoniastym (bo ogon ma taki, jakby jego sam koniec umoczył przez przypadek w białej farbie) jak na razie „się robi” lub „jest w przygotowaniu” – jak to nazywamy z koleżanką, która czeka na kociaka z tego samego miotu. Po prostu – małolaty mają jedyne 7 tygodni, a właścicielka wyda je po skończeniu 10 i komplecie szczepień.  Z jednej strony nie mogę się doczekać, z drugiej uważam, że bardzo dobrze, że ma odpowiedzialne podejście – wiele innych osób oddałoby takie maluchy, ledwo nauczyłyby sie same chodzić i jeść.

W ogóle jest to osoba, która przywraca mi wiarę w ludzi. Ma obecnie cztery dorosłe koty, które wszystkie zostały wyratowane z jakiejś opresji, a minimum dwa (dokładnie nie pamiętam) poddane długiemu i trudnemu leczeniu po potraktowaniu przez zwyrodnialca albo po zostawieniu na pewną śmierć przez kogoś, komu się kotek znudził albo kto dał sobie wcisnąć jakieś durne obiegowe przesądy. Przygarnęła również mamę kociaków, która wkrótce okazała się być w ciąży, i to bardzo skomplikowanej. To były jakby dwa mioty jednocześnie – podobno u kotów możliwe jest zapłodnienie, gdy już jedna ciąża sie rozwija. W każdym razie wyszło z tego 7 kociaków, jeden nie przeżył, ale pozostałe są zdrowe, wesołe i sprytne, wszędobylskie i ciekawskie.

Patrzę teraz na mojego kociego śpiocha-leniucha i myślę sobie: „Przyszła kryska na Matyska, młodszy kumpel cię rozrusza”. Jednoczesnie myślę, że miło będzie w długie zimowe wieczory walnąć się na kanapę z książką, z jednym kotem zwiniętym w kłębek gdzies w okolicy nóg, drugim leżącym na brzuchu lub wtulonym pod pachę, i słuchać mruczenia w duecie :)

Mam ostatnio ciągle wrażenie, że tak naprawdę nigdzie nie pasuję i nie przynależę, że jestem kompletnie osamotniona ze swoimi zapatrywaniami i postawą życiową. Składam się z pewnych skrajności nie do pogodzenia i na próżno szukam kogoś, kto miałby podobnie, przynajmniej w najbardziej zasadniczych kwestiach. Ciągle mam wrażenie, że ludzie, których spotykam, rozumieją mnie tylko połowicznie – i vice versa. W rezultacie prawie nie ma osoby, z którą mogłabym pogadać o dręczących mnie dylematach – może poza moją mamą, ale nie chciałabym jej wiecznie zanudzać tymi samymi rozmowami. Jeszcze w poprzedniej notce myślałam, że znalazłam rozwiązanie – skoro nie mogę przekonać innych do swojej racji, a sama nie chcę się zmieniać i dostosowywać do nich, to wystarczy znaleźć takich, którzy będą myśleli jak ja. Teraz wątpię, czy w ogóle tacy istnieją. Boję się, że prędzej czy później będę miała dosyć bycia postrzeganą jak dziwadło i będę zmuszona się zmienić, odejść od tego, czym chciałabym się kierować w życiu  - a przynajmniej udawać, że się dostosowałam, by nie być odrzuconą i nie prowokować ataków. 

Wakacje mijają mi dość pracowicie. Udało mi się załatwić sporo rzeczy, do których wcześniej nie mogłam się w ogóle zabrać. Zacznijmy od tego, że mój kot, od którego pochodzi nazwa bloga, przestał być stuprocentowym facetem i został poddany, jak to się określa na różnych internetowych forach, odnabiałowaniu. Zabieg sam w sobie zniósł nieźle, gorzej z narkozą. Wybudzanie się kota z narkozy to trauma i dla niego, i dla właściciela, który to obserwuje. Taki kot jest przez parę godzin całkowicie nieskoordynowany, nie kontroluje swoich ruchów, zachowuje się jak pijany i może sobie łatwo zrobić jakąś krzywdę. Widziałam kilkakrotnie w internecie filmiki z „pijanymi” kotkami właśnie po narkozie i wcale mnie to nie śmieszy. Pamiętam, że mój osobisty kić aż warczał – ze złości, żalu, frustracji? – gdy się zorientował, że stało się z nim coś dziwnego i że normalne czynności takie jak wskoczenie na szafkę czy przejście do kuwety stały się dla niego niewykonalne. Na szczęście trwało to krótko. Za to teraz kić ewidentnie przeżywa drugą młodość. Czyżby pozbawienie kota pewnych hormonów mogło spowodować, że w wieku 5 lat zachowuje się jakby miał 5 miesięcy? Robi bowiem rzeczy, których nie robił od dawnych czasów swego kocięctwa (kociństwa?) – gania w kółko za własnym ogonem, poluje na moje nogi, bawi się zabawkami, którymi wcześniej rzadko kiedy się interesował i uprawia dzikie gonitwy i skoki po mieszkaniu. Przy tym wszystkim wygląda na zadowolonego – tylko chyba brak mu towarzystwa. Ciekawe jakby to zniósł, gdyby mu sprawić kumpla…
Następnie stwierdziłam z niezadowoleniem, że jest mnie o jakieś 6-7 kilo i jeden rozmiar więcej niż jeszcze ok. 2 lata temu i że połowa ubrań źle na mnie leży albo wręcz nie leży w ogóle, bo nie daje się włożyć:( Nie nadaję się do żadnych diet, nie potrafię zrezygnować ze słodyczy i innych zgubnych tuczących substancji, w których dietetycy widzą wszelkie zło tego świata – więc postanowiłam chociaż wprowadzić jakiś wysiłek fizyczny i zapisałam się na siłownię. Niewiele to tak naprawdę dało, ale się przynajmniej pozbyłam wyrzutów sumienia, że nic nie robię. 
Potem było coś, co przeczytałam w sieci, a po czym poczułam się, jakby mnie w brutalny sposób pozbawiono jakichś tam złudzeń co do znacznej grupy ludzi, ich motywów i priorytetów życiowych. Szczególnie wyraźnie zobaczyłam to na przykładzie określonej grupy wiekowej, choć nie tylko. Pewnie teraz gadam jak stara ciotka psiocząca na „tą dzisiejsza młodzież”, ale mam wrażenie, że zaskakująco dużo ludzi myli środki z celami – tzn. rzeczy, które powinny być tylko  środkami do celu, stają się celami samymi  w sobie i że to, co dla mnie jest ważne, dla wielu ludzi jest pustymi słowami albo jest wręcz śmieszne i absurdalne. Myślę, ze temat nadaje się na oddzielną notkę i jeszcze go rozwinę. W każdym razie od jakiegoś czasu czuję się kompletnie osamotniona ze swoimi poglądami i nawet nie bardzo mam z kim o tym pogadać, bo mam wrażenie, że nikt tego nie zrozumie, a jeszcze zostanę oskarżona o brak tolerancji i wtrącanie się w nie swoje sprawy. Ale muszę powiedzieć, że dzięki temu wszystkiemu zobaczyłam wyraźniej, o co mi naprawdę chodzi i co jest dla mnie ważne, a co w jakimś stopniu niemalże dałam sobie wmówić chcąc być taką jak inni i zdobyć ich akceptację. 
Żeby o tym nie myśleć, najpierw spotkałam się ze znajomymi, i  w swoim mieście, i poza, a także miałam okazję skonfrontować swoje wyobrażenia o pewnych osobach, znanych mi tylko z sieci, z rzeczywistością. Przyznam, że w co najmniej jednym przypadku przeżyłam lekki szok ;) Potem postanowiłam wykorzystać wolny czas, by coś zmienić w swoim mieszkaniu – oczywiście w sposób, który nie wymagał specjalnych nakładów finansowych. Muszę powiedzieć, że impulsem do działania był widok nowo odmalowanego mieszkania znajomej (pozdrawiam, jeśli czyta ;)), choć przymierzałam się do tego już od pewnego czasu. Nie stać mnie na zmiany w wyposażeniu i chyba prędzej się zestarzeję niż skompletuję meble. Ale co mogłam zrobić to zrobiłam – mianowicie zerwałam nadwerężone przez mojego kota tapety w jednym pokoju i pomalowałam ściany. Kolor może nie wyszedł w 100% taki jak planowałam, ale przynajmniej jest czysto. Pozostałe pomieszczenia zaczęły przez kontrast jakoś nieporządnie wyglądać, więc postanowiłam je odświeżyć i gruntownie posprzątać ( w drugim pokoju operacja zrywania tapet i całkowitego malowania nie wchodziła w grę, gdyż nie dałabym rady odsunąć meblościanki, która tam do tej pory straszy z braku czegoś lepszego). Przy okazji zrobiłam coś, czego nie robiłam od dawna – przejrzałam zawartość szaf, szafek, półek i szuflad. Pozbyłam się całego mnóstwa rzeczy, których tak naprawdę nie używałam i nie nosiłam, a także znalazłam takie, których nie widziałam chyba od czasu przeprowadzki i nie zdawałam sobie sprawy, że je mam. Dzięki temu mam w końcu rzeczywisty obraz swojego stanu posiadania. I wprawdzie nie wierzę w żadne feng shui, ale miało to dla mnie jakiś symboliczny wymiar. Niemal jednoczesne porządkowanie przestrzeni materialnej i swojego spojrzenia na życie, oddzielanie tego co potrzebne od tego co niepotrzebne i tego co ważne od tego co nieważne. 

„Be who you are, and say what you feel because those who mind don’t matter and those who matter don’t mind”

 Moje tłumaczenie, może nie najzręczniejsze na świecie, ale chyba oddaje sens: Bądź kim jesteś i mów co myślisz, bo ci, którym to przeszkadza, się ne liczą, a tym, którzy się liczą, to nie przeszkadza. 

***

5 komentarzy

Znowu dawno mnie nie było. Przez ten czas zdążyłam się nieco postarzeć i tym razem rocznica byla okrągła. Trudno mi się do tego przyzwyczaić, mimo że wiele osób mówi, że teraz to dopiero zaczyna się życie ;) I niestety – za każdym razem, gdy widzę przyrost na liczniku, narasta też pewien zadawniony kompleks. I sama nie wiem – czy tak naprawdę marzę o byciu normalną, czy też bardziej o byciu postrzeganą jako normalna….

A propos normalności względnie jej braku – ostatnio było jak w starym kawale, mianowicie poszła baba do …. psychologa. I usłyszała, że …. ogólnie rzecz biorącv nie jest z ną tak źle jak myślała. Można powiedzieć, że pewne rzeczy oddemonizował. Okazuje się, ze zadziałał u mnie dość typowy mechanizm i gdyby kogoś innego umieścić w takich samych okolicznościach, byłoby z nim bardzo podobnie. Wiem, że nie chodzi w tym wszystkim o przyklejanie sobie etykietek, mam elementy zespołu stresu pourazowego, osobowości unikającej oraz pewne skłonności do zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Nie zdziwiło mnie to specjalnie, bo kiedyś trafiłam na charakterystykę osobowości unikającej i jakby czytałam o sobie. Dostałam pewne zalecenia do realizacji i aż trudno mi uwierzyć, ze takie coś może zadziałać. Mianowicie; 
- mam znaleźć jakąś pasję, którą mogłabym się zajmować w grupie; psycholog sugerował zajęcia sportowe, ale ja do sportu to jak pies do jeża; no ale nic, myślę, 
- mam ćwiczyć…. żonglowanie (sic!); to podobno poprawia koordynację półkul mózgowych czy coś w tym rodzaju, już nie pamiętam, jak to sformułował, 
- mam się przestawiać na wcześniejsze wstawanie i chodzenie spać – i tu jest chyba największy problem, bo byudzi to we mnie wewnętrzny opór; do tego, co sugerował  - wstawanie o 6 i chodzenie spać o 10 – w życiu nie dojdę, bo dla mnie dopiero o 10 wieczorem zaczyna się życie, ale przynajmniej próbuję wstawać o 9-10, a nie w południe ;)
I jeszcze jedna istotna rzecz. Ten psycholog ma skrajnie odmienne podejście niż ten, do którego chodziłam trzy lata temu. Nie widzi przyczyny wszystkich moich problemów w jednej sprawie. „Seks Pani nie uleczy. Jeśli spotka Pani kogoś, przy kim poczuje się Pani pewnie i bezpiecznie, komu Pani zaufa, to może się pojawić i gotowość na seks. Są osoby, które nie potrafią tego oddzielić i Pani z pewnością dfo takich należy”. I to do mnie trafiło, 
Według testu MBTI:

INFP

creative, smart, idealist, loner, attracted to sad things, disorganized, avoidant, can be overwhelmed by unpleasant feelings, prone to quitting, prone to feelings of loneliness, ambivalent of the rules, solitary, daydreams about people to maintain a sense of closeness, focus on fantasies, acts without planning, low self confidence, emotionally moody, can feel defective, prone to lateness, likes esoteric things, wounded at the core, feels shame, frequently losing things, prone to sadness, prone to dreaming about a rescuer, disorderly, observer, easily distracted, does not like crowds, can act without thinking, private, can feel uncomfortable around others, familiar with the darkside, hermit, more likely to support marijuana legalization, can sabotage self, likes the rain, sometimes can’t control fearful thoughts, prone to crying, prone to regret, attracted to the counter culture, can be submissive, prone to feeling discouraged, frequently second guesses self, not punctual, not always prepared, can feel victimized, prone to confusion, prone to irresponsibility, can be pessimistic

favored careers:poet, painter, freelance artist, musician, writer, art therapist, teacher (art, music, drama), songwriter, art historian, library assistant, composer, work in the perfoming arts, art curator, playwrite, bookseller, cartoonist, video editor, photographer, philosopher, record store owner, digital artist, cinematographer, costume designer, film producer, philosophy professor, librarian, music therapist, enviromentalist, movie director, activist, bookstore owner, filmmaker

disfavored careers:business professional, manager, executive, administrator, business owner, supervisor, office manager, business analyst, financial analyst, public relations manager, ceo, executive assistant, judge, event coordinator, lawyer, office worker

I to się zgadza, poza „not punctual”, „not always prepared” (za bardzo boję się niekorzystnej oceny, by sobie na to pozwolić) i „more likely to support marijuana legalization” ;)
A czy to nie jest nieco podobne do tego?
Wg Enneagramu: 
Czwórka w skrócie

Tragiczny romantyk, ma bardzo wrażliwe odczucia i emocje, jest wrażliwy, czuły, spostrzegawczy.

Jak postępować ze mną

praw mi dużo komplementów. Wiele dla mnie znaczą

wspieraj mnie jako przyjaciel i partner. Pomóż mi kochać i doceniać siebie

szanuj mnie za mój wyjątkowy dar widzenia i moją intuicję

mimo, że nie zawsze lubię gdy się mnie pociesza gdy mam melancholijny nastrój, to jednak ktoś mógłby mnie trochę rozweselić

nie mów mi, że jestem przewraźliwiona lub zbyt przeczulona!

Co lubię w byciu czwórką

umiejętność znajdywania sensu życia i doświadczania emocji na głębokim poziomie

umiejętność nawiązania ciepłych i głębokich relacji z innymi

moja kreatywność, intuicja i poczucie humoru

bycie wyjątkową i bycie sporzestrzeganym jako wyjątkowa

łatwość odczuwania nastrojów innych ludzi

Co jest trudne w byciu czwórką

doświadczanie mrocznych nastrojów, odczucia pustki i tęsknoty

odczuwania wstrętu do siebie i poczucia wstydu, wierzenia, że nie zasługuję na miłość

odczuwania winy gdy zawiodę innych

odczuwanie zranienia lub bycia zaatakowanym gdy ktoś mnie nie zrozumie

poczucia bycia porzuconą

odczucia tęsknoty za tym czego nie mam

Opis czwórki

Czwórki należą do ludzi, którzy żyją głównie we własnej wyobraźni i własnych uczuciach. Mogą być artystycznie uzdolnieni, przejrzyści i inspirujący, lub też mogą być narzekający, wywyższający się i negatywnie nastawieni.Tak jak jedynki, czwórki porównują rzeczywistość z tym co mogłoby się zdarzyć. Podczas gdy jedynki mają zwyczaj do wyszukiwania własnych niedoskonałości, próbując je poprawić, czwórki często odwracają się od rzeczywistości i żyją we własnym świecie wyobraźni, uczuć i nastrojów. Czwórki często są również mylone z piątkami, zwłaszcza tymi, które uważają, że posiadają silne uczucia nie identyfikując się z ekstremalnym, pozbawionym uczuć wizerunkiem piątek. Jednakże piątki, w przeciwieństwie do czwórek, odczuwają dyskomfort gdy przychodzi wyrażać im ich własne odczucia, podczas gdy czwórki mają skłonność do samoodkrywania się przed innymi i czują się pewnie opisując swoje emocje. Czwórki razem z dwójkami i trójkami, dążą do utworzenia próżnego i mylnego wizerunku o sobie, choć mogą paradoksalnie ukazywać zupełnie coś przeciwnego.Czwórki identyfikują się często z wizerunkiem niepełnowartościowej osoby, zwłaszcza gdy nadaje im to cech unikalności i wyjątkowości. Czwórka może dla przykładu opłakiwać swoją niemożność osiągnięcia sukcesu każdego dnia, ale to narzekanie niesie delikatne odczucie przechwalania się tym. Czwórki mogą posiadać własne odczucia, że są tragicznymi romantykami, ale również mogą odczuwać poczucie traktowania się jako osoby bardzo wyjątkowej.

Zdrowe czwórki mają skłonność do bycia idealistami, posiadać dobry smak i doceniać wartość piękna. Patrzą na rzeczywistość poprzez pryzmat subiektywności i są dobrzy w myśleniu metaforycznym. Zdolność czwórek do widzenia rzeczy jako symbole, jest poszerzona przez ich głęboką emocjonalność. Samo wyrażanie się i dążenie do samo-poznania się to są wysokie priorytety u ludzi z tym typem. Czwórka wkraczając w nową sytuację, może dostrzec coś co dotknie ich duchowo, co z kolei pobudzi ich uczucia, co z kolei przywoła wspomnienia zapachu, smaku, odczuć itd. Nastroje czwórek i ich odczucia współgrają ze sobą niczym farba wodna w deszczu, tworząc jak w kalejdoskopie, obrazy i wyrażające się w reakcji na najmniejsze doznania.Zdrowe czwórki przeobrażają przykrości w coś bardziej znaczącego, poprzez kreatywną pracę wszelkiego rodzaju. Czwórki są uzdolnione w wyrażaniu odczuć i mogą być świetnymi nauczycielami i psychoterapeutami. Mogą być również przyjaciółmi pełnymi wpółczucia, zdolnymi do zrozumienia problemów innych. Z powodu siły swojej wyobraźni, ludzie tego typu są często opisywani jako artyści. Wiele spełnionych artystów światowych to czwórki i prawie wszyscy ludzie z tym stylem potrzebują lub znajdują kreatywne ujście.

Gdy czwórki są mniej zdrowe, skupiają się na tym co nieuniknione lub czego brakuje w ich życiu. Stają się negatywnie nastawieni i krytyczni, znajdując problem w każdej sytuacji w której się znajdują. Zwracają się wtedy do swojego wnętrza i używając wyobraźni wspominają inne miejsca i inne czasy. Czwórki często żyją przeszłością lub przyszłością, jakąkolwiek byleby by była bardziej zadowalająca niż teraźniejszość. Czwórki często zazdroszczą wszystkiego czego nie posiadają, wyolbrzymiając znaczenie powiedzenia „trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie”. Potrzeba bycia dostrzeganym jako ktoś wyjątkowy, może również być bardziej widoczne. Czwórki są blisko związane ze swoimi uczuciami, ale gdy są nie zdrowe, przeobrażają swoje uczucia w melodramat. Mogą być pełne rozpaczy i nostalgii, domagając się rozpoznania i odrzucając wszystko co mogą dobrego otrzymać od przyjaciół. Mogą także wytworzyć aurę współzawodnictwa i mściwości, nie mogąc się cieszyć swoimi sukcesami bez odbierania przyjemności innym. Niezdrowa czwórka może być bardzo markotna i nadwrażliwa. Wyniesione na powierzchnię poczucie swojej unikalności, może im dać poczucie bezkarności w złym zachowywaniu się, będąc egoistyczną i nieodpowiedzialną. Czwórki w tym stadium, skłaniają się ku odczuciom winy, wstydu, melancholii, zazdrości i bycia bezwartościowym.

Bardzo nie zdrowe czwórki mogą być otwarcie masohistyczne i przesadne w swoim samo poniżaniu się. Życie samo-niszczącego się artysty odzwierciedla ten typ scenariusza. Na tym etapie czwórka może stać się zupełnie nieosiągalna. Zmagając się z wyczerpującym poczuciem bezsilności, pogrążają się w chorobliwy samo-wstręt lub depresję samobójczą. Postrzegają swoją odmienność w całkowicie odmiennych określeniach skazując siebie na kompletne odosobnienie. Potrzeba ukarania siebie i innych jest również bardzo silna i zdecydowana.


  • RSS